Forum Dyskusyjne » Społeczności

Liga Czystości

    • 1042 wpisy
    27 listopada 2013 20:34:07 CET

    „Tak naprawdę najgorsi są mutanci. Nie ufole, nie sowieci tylko właśnie mutanci! Ohydne karykatury człowieka, spaczone, odrażające bestie, które nie wiedzieć czemu tysiące głupców uważa za „normalnych” Amerykanów. To oczywisty nonsens! Spójrz na cargo, na flaccida, na albinosa! Czy tak wygląda normalny, ZDROWY człowiek? I pomyśl sobie, że taka poczwara może się rozmnażać i płodzić podobne jej maszkary! Jeszcze trochę a sami staniemy się ufolami czy sowieckimi monstrami! Dla dobra nas wszystkich, dla dobra ludzkości, dla dobra Ameryki trzeba walczyć o czystość krwi. Gnijące rany wypala się ogniem – po to, by kosztem bólu ocalić całe ciało… My jesteśmy takim ogniem…”

    Johnatan C. Clifford, Eugenik

     

    LIGA CZYSTOŚCI


    Czasem po pustej autostradzie sprzed stulecia przemknie z rykiem silników kilka czarnych jak smoła karawanów i zamkniętych, opancerzonych furgonetek z wymalowanym dziwnym godłem, wyobrażającym stylizowany płomień, czerwony jak świeża krew i wpisane weń dwa skrzyżowane, srebrzyste, chirurgiczne skalpele. Omijają większe osady, przemykając przez nie niczym upiorne zjawy, zatrzymują się zaś w małych mieścinach, gdzieś na obrzeżach konającej cywilizacji. Tam odziani w białe fartuchy mężczyźni, w maskach przeciwgazowych i gumowych rękawicach, w asyście uzbrojonych po zęby strażników w czarnych kombinezonach i hełmach policyjnych sprzed wojny (takich z zasłonami chroniącymi twarze) dokonują eugenicznej selekcji „materiału ludzkiego”. Szukają mutantów, by w imię dobra ludzkości, z bólem w sercu zlikwidować ich na miejscu, badają też pozornie zdrowych, by wysterylizować tych, którzy skażeni są dziedzicznymi chorobami, by „zdegenerowani nie płodzili degeneratów”, surowo obchodząc się z tymi, którzy protestują przeciwko ich działaniom. Mają misję. Robią to co robią nie dlatego, że nienawidzą mutantów czy dziedzicznie obciążonych, lecz by ocalić ludzkość przed stoczeniem się w otchłań degeneracji i samozagłady. Zadają śmierć szybko i humanitarnie – strzałem w potylicę, zastrzykiem z trucizny. Zwłoki zabierają ze sobą, by spalić je na pustyni. Są oczyszczającym ogniem, który wypala zarażone gangreną rany… Wielu nienawidzi ich, bywa że wita gradem kul, lub wzywa czym prędzej na pomoc jakiegoś Marshala, wielu jednak rozumie konieczność oczyszczenie ludzkości z tego co chore i wynaturzone. Są miasteczka, w których uczciwi ludzie sami wydają w ręce ponurych egzekutorów mieszkających po sąsiedzku mutantów czy degeneratów. W imię dobra społeczności, w imię dobra narodu i Ameryki…

     

    Liga Czystości to ekstremalna w swych poglądach organizacja, skupiająca ludzi przekonanych o tym, że ludzkość degeneruje się na skutek następstw wojny atomowej. Zadaniem członków Ligi jest możliwie humanitarne, ale bezwzględne likwidowanie wszelkiej maści mutantów czy nosicieli dziedzicznych chorób. Co bardziej radykalni działacze organizacji eliminują też takich „dewiantów i degeneratów” jak upośledzeni umysłowo, narkomani czy zarażeni chorobami wenerycznymi. Wszystko w imię „dobra ludzkości”, po to, by „ocalić ją przed upadkiem”.

     

    Członkiem Ligi może zostać tylko nieskażony żadną mutacją, w pełni zdrowy na ciele i umyśle Amerykanin, którego po szczegółowej kontroli i okresie próbnym zaakceptują jednomyślnie jego towarzysze z „karawany”, do której chce się dołączyć. Warto tu bowiem nadmienić, że Liga to tak naprawdę kilkadziesiąt tzw. ”karawan”, czyli grup przemieszczających się w samochodach po autostradach i lokalnych drogach. „Karawana” to zwykle jakieś 10 pojazdów (autentycznych karawanów sprzed wojny i policyjnych furgonetek, choć zdarzają się i zwykłe ciężarówki i stare karetki pogotowia) i 40 – 50 ludzi płci obojga, często w bardzo młodym wieku. Dzielą się oni na dwie wyodrębnione podgrupy – Eugeników i Karawaniarzy.

    Eugenicy to elita kierująca „karawaną”, decydująca o śmierci tych, którzy jej zdaniem na śmierć zasługują i zadająca ją jednocześnie. To odziani w białe, lekarskie kitle i maski przeciwgazowe selekcjonerzy i egzekutorzy w jednym. Stanowią zwykle ¼ składu „karawany”; jeden z nich zaś jest jej „szefem”.

    Karawaniarze to strażnicy i kierowcy – mechanicy. Uzbrojeni w broń z demobilu, pochodzącą z przejętych magazynów Gwardii Narodowej, noszący czarne kombinezony i policyjne hełmy z zasłonami (lub chociaż kaski motocyklowe) mają za zadanie ochraniać Eugeników i w razie potrzeby tłumić w zarodku seriami z pistoletów maszynowych wszelki opór. Dbają też o stan techniczny pojazdów i zdobywają zaopatrzenie, paliwo i żywność – naturalnie w drodze rekwizycji.

    Poszczególne „karawany” utrzymują ze sobą, o ile to możliwe, łączność radiową i potrafią wspierać się w razie potrzeby. Bywa, że dwie czy trzy, połączywszy swe siły, pacyfikują jakąś oporną społeczność, która „ukrywa mutantów” (czyli po prostu pozwala im żyć i traktuje jak ludzi).

     

    Trudno powiedzieć czy Liga Czystości ma jakąś bazę. Podejrzewa się, że tak, skoro ma dostęp i do części zamiennych, dzięki którym jej pojazdy są sprawne i do broni i wyposażenia, ewidentnie pochodzącego z zapasów Gwardii Narodowej sprzed wojny. Zapewne jej elity zawłaszczyły jakąś dawną bazę wojskową, których przecież sporo jest na pustyniach Nevady czy Utah. Tak czy siak jej ewentualna lokalizacja znana jest niewątpliwie tylko nielicznym i utrzymywana w ścisłej tajemnicy.

     

    Z rekrutacją nowych członków Liga niestety nie ma problemów. Dołączają do niej młodzi, sfanatyzowani i zdesperowani ludzie, łatwo ulegający „praniu mózgów”, których pociąga kult siły i zdrowia, oraz radykalizm poglądów tej organizacji. Mają poczucie misji, czują się członkami elitarnej grupy, a poczucie siły i decydowania lub współdecydowania o życiu i śmierci tych, którzy są „inni” z pewnością im odpowiada.

     

    Uwaga na koniec:

     

    Liga Czystości to naturalnie tak naprawdę organizacja stworzona i kierowana przez ściśle zakamuflowanych sowieckich agentów ze Specjalnego Zarządu Wywiadowczego działającego w ramach Północnego Garnizonu Okupacyjnego (Bismarck, Dakota Północna). Jej celem jest po pierwsze eliminowanie Amerykanów rękoma innych Amerykanów, po drugie zaś wewnętrzne skłócanie ich ze sobą, czemu wybornie służy radykalizm ukierunkowany na zabijanie tych, którzy są „inni”, bez względu na to czy cieszy się to poparciem lokalnych społeczności, czy też jest przez nie odbierane jako bestialskie mordowanie ich bliskich. Tylko kilkunastu specjalnie dobranych ze względu na „amerykański wygląd” i doskonałą znajomość języka i realiów agentów kontroluje całą tą organizację. Więcej nie trzeba, bo po prostu wszystko zaczęło „żyć własnym życiem” i samo się napędzać (co zresztą przewidywali oficerowie sowieckiego wywiadu, planując akcję o kryptonimie „Pokój i Pojednanie”, zakładającą stworzenie Ligi i „rozkręcenie” jej dalszej działalności).

     

     

    Tu zaś o samej eugenice - bardzo popularnej w USA w XIX i XX wieku...
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Eugenika

     

    Aż trudno uwierzyć, ale właśnie USA, ta "ostoja demokracji", były krajem, w którym eugenika bardzo się przyjęła...

     

    • Moderator
    • 284 wpisy
    29 listopada 2013 11:43:53 CET

    Bardzo dobry tekst i materiał do gry. Zainspiruję się nim obficie przy opisie jednej z lokacji ;-)

    • 1042 wpisy
    29 listopada 2013 12:33:07 CET

    A dziękuję :)

    Brakowało mi nieco takich fanatycznych zabójców mutantów i degeneratów, przekonanych o tym, że muszą robić to by ratować ludzkość przed upadkiem.

    • 397 wpisy
    1 grudnia 2013 12:51:01 CET

    Ciekawy pomysł, nadaje się jak najbardziej do wdrożenia w grę.

    • 124 wpisy
    16 grudnia 2013 10:57:46 CET

    Dobra koncepcja. Jak najbardziej do wykorzystania sesyjnego.